<< wróć
21 września 2014, na zaproszenie Kasztelana zamku Grodziec oraz Stowarzyszenia Przyjaciół Złotoryi AUREUS MONS oraz Oleśnickiego Stowarzyszenia Żywej Historii „Arma” mieliśmy przyjemność uczestniczyć w „Operacji Ambasador” na Zamku Grodziec… „Jest wczesna wiosna 1945 roku. Okolica zajęta już jest przez Armię Czerwoną. Nocą w oddali na wschodzie widać wyraźną łunę pożarów dogorywającej Festung Breslau, na zachodzie zgromadzone nad Nysą Łużycką oddziały Radzieckie i Polskie czekają na rozkaz do rozpoczęcia ostatniej tej wojny wielkiej ofensywy. Zamek Grodziec i położona u jego stóp wieś z pałacem są jeszcze względnie spokojne na zasnutej dymem mapie Dolnego Śląska. Wielu okolicznych mieszkańców nie ewakuowało się, nie przyłączyło do ciągnących się dziesiątki kilometrów pochodów uciekinierów ze śląskich miast i wsi. Nie ewakuowali się bo wierzyli że ochroni ich ostatni dziedzic zamku- Herbert von Dirksen. Zresztą sam Herbert też w to wierzył. Jego wiara miała podstawy, były to amulety które miały go chronić przed furią czerwonych żołnierzy. Nie rozstawał się z listem od Litwinowa – Ludowego Komisarza Spraw Zagranicznych oraz fotografią na której uwieczniono go w otoczeniu Litwinowa i marszałka ZSRR, obwieszonego orderami, Woroszyłowa. Jak do tej pory amulety działały, chroniły dyplomatę i jego zamek, jednak miało się to wkrótce zmienić…” Widzowie na Zamku Grodziec mogli zobaczyć, jak na dziedziniec wjeżdżają niemieckie jednostki, aby ewakuować dziedzica i jego rodzinę. Herbert von Dirksen nie chce opuścić zamku, ale żołnierze są nieugięci i dziedzic musi przygotować się do opuszczenia swoich włości i udaje się wraz z obstawą do zamku pakować. W tym czasie na dziedziniec wjeżdżają motory, a w nich radzieccy żołnierze. Myśląc, iż nie ma zagrożenia rozstawiają się na dziedzińcu, a jeden z żołnierzy udaje się do zamku, skąd po chwili wychodzi z Herbertem von Dirksen. Z ukrycia wychodzą po chwili niemieccy żołnierze i rozpoczyna się potyczka, w wyniku której udaje się tylko jednemu radzieckiemu oficerowi uciec z zamku. Żołnierze niemieccy wiedzą, iż już niedługo mogą spodziewać się ataku, dlatego pospiesznie, wraz z dziedzicem szykują się do wymarszu. Ale… jak można było zobaczyć w drugim akcie tej historii zostają zaatakowani i rozpoczyna się walka... Tak pokrótce wyglądała historia przedstawiona przez rekonstruktorów na Zamku Grodziec. Licznie zebranej publiczności inscenizacja w dwóch aktach bardzo się podobało, co potwierdzili gromkimi brawami.