Piękny słoneczny i ciepły Lany Poniedziałek... moje Panie ruszyły do Lublina a ja...hm...jakby tu dzień sensownie wypełnić. I wtedy pomysł! Jadę szukać Małgi. Po 10 minutach jestem w rip-stopie, po 15 – w Gaziku. Jadę... mam mapę... a nawet GPS (bez sensu.... GPS w gaziku...). Wyjeżdżam ze Szczytna, mijam Jedwabno i po 20 minutach docieram do rzeki Omulew. Na mapie – droga przez rzekę. Na mapach z 1940 roku – a jakże! Jest most! A raczej był... Niby płytko, woda klarowna, leniwie płynąca...jechać – czy nie jechać. Auto dzielne – ale jestem sam. Dno nieznane. Jak się zagrzebię – to mnie „wilcy" zeżrą. Rzut okiem na mapę – jest dojazd naokoło, całkiem cywilizowana droga (na mapie). Ruszam... ciepło – i rety... jak się kurzy...aż w zębach zgrzyta. Ale kto powiedział, ze będzie lekko J. Następne 40 minut i przed moimi oczami pojawia się wieża neogotyckiego kościoła z czerwonej cegły. Tu była Małga. Wieś widmo. Do 1945 roku panował tu spokój i ciężka praca mazurskiego chłopa. 20 stycznia 1945 roku wszystko się zmieniło – jak podaje portal http://nidzica.wm.pl/33746,Malga-wies-ktorej-juz-nie-ma.html–„20 stycznia 1945 roku przez Małgę przeszła pierwsza grupa wojsk radzieckich. Oddziały te nie wyrządziły mieszkańcom Małgi większej krzywdy. Natomiast druga grupa wojsk radzieckich, która znalazła się w Małdze jeszcze tego samego dnia, siała spustoszenie. ..
Już w listopadzie 1944 roku część mieszkańców zaczęła wyjeżdżać. Jednakże wyjeżdżali w zasadzie ci, którzy nie mieli nic, reszta nie chciała zostawiać dobytku ani rodzinnych okolic. (...) Część mieszkańców schroniła się wcześniej do mieszkających na kolonii za Omulwią, na lewo od drogi do Szuci (Schuttschen), Stummów. Rosjanie jednak ich tam znaleźli. Mężczyźni zginęli, kobiety zostały zgwałcone.
W samej Małdze działy się rzeczy makabryczne. Rosjanie zabijali każdego napotkanego człowieka. Jeden z gospodarzy, Friedrich Brenda przewoził swój dobytek do wyżej wspomnianych Stummów. Podczas jednego z kursów furmanką nie dojechał już do celu. Koło gospodarstwa Gersów, przed samymi stawami rudowymi, natknął się na Rosjan. Ci zabili go, a potem ciało rozjechali czołgami. Dopiero na wiosnę, po zniknięciu śniegu, mieszkańcy Małgi znaleźli w tym miejscu bezkształtne ludzkie szczątki. Po szaliku i strzępach ubrania poznano, że był to właśnie Friedrich Brenda. Z mieszkańców Małgi uratowali się ci, którzy schronili się w tzw. Małej Małdze – części Małgi położonej między drogami do Wałów i Kota lub w sąsiednich wioskach, bądź wcześniej wyjechali. Ludzie ukryci w Małej Małdze wyszli z kryjówek dopiero na początku lutego. Ich oczy ujrzały straszny widok. Połowa zabudowań była zniszczona bądź spalona. Wszędzie leżały ludzkie ciała. Cały dobytek mieszkańców został rozgrabiony przez Rosjan. Porządkowanie Małgi zaczęło się od pochówku zabitych. Ci, którzy zginęli blisko cmentarza, zostali na nim pochowani. Reszta była chowana tam, gdzie zginęła. (...) Po pochówku zabitych, mieszkańcy zabrali się do porządkowania swych gospodarstw. Małga przypominała wioskę na wpół wymarłą, obok zamieszkanych były domostwa spalone i opuszczone. Ożywienie nastąpiło w 1947 roku, kiedy przybyli Ukraińcy. Ich sytuacja była równie ciężka jak mieszkańców Małgi. Mieli 1-2 krowy, a czasem i tego nie posiadali. Ciężkie warunki jednych i drugich zmuszały do wzajemnej pomocy, a to budowało wspólne więzi. (...) Ta mieszana społeczność potrafiła ze sobą współżyć. Zarówno ewangeliccy Mazurzy, grekokatoliccy Ukraińcy, jak i katoliccy Polacy modlili się razem w ewangelickim kościele. Nabożeństwa odprawiał przyjeżdżający raz w miesiącu z Pasymia pastor ewangelicki Otton Wittenberg.Z czasem, gdy w Olsztynie utworzono ośrodek kultu prawosławnego, przyjechał do Małgi w celu odprawienia nabożeństwa pop. Wtedy to Ukraińcy zaprosili na to nabożeństwo wszystkich pozostałych, aby mogli oni zobaczyć obrządek ich rodzinnej religii. W 1954 roku, gdy powstał poligon, wieś Małga została zburzona. Do dzisiaj została po niej tylko samotnie stojąca wieża kościelna" (Fragment artykułu Sławomira Ambroziaka, opublikowany w Roczniku Mazurskim, tom IV 1999r.)
Smutne i przejmujące robi Małga wrażenie. CISZA..... tylko owady bzyczą.... Wszędzie drzewa. A przecież na zdjęciach archiwalnych wyglądało to zupełnie inaczej! Ale 70 lat zrobiło swoje. Natura radzi sobie jak może pochłaniając ostanie ślady ludzkiej pracy. Na początku lat 50-tych mieszkańców Małgi zmuszono do opuszczenia swoich domostw. Większość ocalałej ludności niemieckojęzycznej wyjechała do Niemiec. Reszta – gdzie Bóg da. Nowym włodarzem tych okolic stało się Wojsko Polskie. Do końca lat 80-tych XX wieku był tu poligon. Z całej Małgi ocalała jedynie wieża kościelna – na tym rozległym i stale zarastającym terenie potrzebny był „dozór" dla celowniczych artylerii. Niejeden pocisk wieża dostała... ale stoi... samotny niemy świadek bolesnej historii Mazur . Może następnym razem pokuszę się o zidentyfikowanie ruin domostw. Przed kościołem jest tablica informacyjna z planem z 1940 roku. Każdy dom jest tam zlokalizowany. Oprócz nazwisk czysto niemieckich – także te swojsko brzmiące – Nowak, Napierski, Striewski, Kottowski, Kowalewski,Samoyski – i wiele innych. Ale dla Armii Czerwonej – to byli po prostu Niemcy – na których należało szukać pomsty! I zemsta była zaiste krwawa.
Pora wracać... dzień się kończy...
I wszystko byłoby fajnie gdyby nie to, że w Jedwabnie spod podwozia dobiegł metaliczny stukot! Typowa awaria mojego auta. „Wajchy" odnapędów i reduktora – poleciały! Kierunkowskaz, pobocze – i truchtem 200 metrów do tyłu szukać skarbów. Dźwignie znalazłem. Ale sworzeń na którym były zamocowane przeszedł do historii. Trzeba będzie od kogoś wyprosić albo dorobić. Ale jak mawiał Pan Michał Wołodyjowski - „Nic to". Jechać się da. Więc jadę... 70 km/h. I taki fajny sznureczek aut za mną. Przepraszam koledzy – szybciej po prostu nie mogę J
Ciekawostki:
Pod Małgą na przestrzeni 100 lat odbyły się dwie bitwy:
Pierwsza – polsko – rosyjska w 1807 roku -
„25 marca 1807 roku Kozacy zaatakowali polskie posterunki nad Omulwią. Na Kot uderzył pułkownik Piotr Karpow, na Dębowiec ataman Płatow a na Małgę generał Bazyli Iłowajski. Do najcięższej potyczki doszło pod Małgą. W walce z polską piechotą Kozacy ponieśli tam znaczne straty, ale rozbili polski 1. pułk kawalerii narodowej, biorąc do niewoli 231 oficerów i żołnierzy oraz ponad 400 koni, zginęło około 300 polskich żołnierzy. Do niewoli dostał się między innymi podpułkownik Ignacy Stokowski. Kozacy wycofali się, widząc nadchodzące od strony Janowa polskie posiłki pod dowództwem generała Fiszera.
W maju 1807 r. dowodzący wojskami rosyjskimi Beningsen, chcąc zamaskować atak w kierunku Dobrego Miasta, nakazał atamanowi Płatowowi wywoływać niepokoje. Wykonując to zadanie Kozacy w sile około 2 tysięcy 12 maja uderzyli na Małgę, a przede wszystkim na młyn Przeganisko. Otoczona załoga młyna, pod dowództwem kapitana Leszczyńskiego, zawzięcie się broniła, w końcu jednak młyn padł. W tym czasie śpieszył mu już na pomoc z Małgi oddział podpułkownika Jana Krukowieckiego, późniejszego generała powstania listopadowego i gubernatora Warszawy. Wskutek przewagi liczebnej Kozaków również oddział Krukowieckiego szybko został otoczony. Dzielnie się jednak bronił i doczekał odsieczy w postaci nadciągającego z Wał generała Fiszera.
Dowodzący pod Małgą podpułkownik Krukowiecki zrelacjonował całą walkę następująco: "O godzinie 4 - tej z rana Kozacy w czterech mocnych kolumnach przez Rekownicę i między laskami, ku młynkowi raptownie wypadli i atak przeciw niemu rozpoczęli. Jak tylko ich zamiar spostrzegłem, z większą częścią batalionu, podzieliwszy go na trzy oddziały, poszedłem na odsiecz memu posterunkowi. Prawe dwa moje oddziały, zbliżywszy się ku młynkowi, zastawszy go już wziętym, widząc przy tym nieprzyjaciela w nadto przemagającej sile, zatrzymały się w marszu. Nieprzyjaciel, profitując z tego zastanowienia się, całą swoją siłą pomknął się między te oddziały i trzeci przeze mnie komenderowany z 130 ludzi składający się. Posłał jeden oddział w kolumnach pół szwadronowych na moje prawe skrzydło, drugi jeszcze mocniejszy na lewe, z którego dwa szwadrony rozproszywszy się na flankierów, tył mi do Rudy (Małgi) wzięli. Najmocniejsza zaś linia kawalerii, z której trzy szwadrony kozaków z konia zsiadłszy, naprzeciw mego frontu uszykowała się i wtenczas dopiero wszyscy razem na mój oddział atak rozpoczęli. Widząc te przygotowania nieprzyjacielskie, a nie będąc pewnym, że oddział mój niezupełnie jeszcze w obrotach wojennych wyćwiczony, potrafi czworogranem cofać się, a przeto nie widząc podobieństwa rejteradę pomyślnie uskutecznić, zdecydowawszy żołnierza do bronienia się, jak Polakom należy, do ostatniego człowieka, zwinąłem mój czworogran w kolumnę ściśniętą i zrobiwszy front na cztery strony, za zbliżeniem się nieprzyjacielskich liniów, wysłałem ku każdej ochotników dla wstrzymania natarczywości atakujących. Trzy razy nieprzyjaciel przypuszczał atak, trzy razy ze znaczną stratą odparty; przekonawszy się na koniec, iż usiłowanie jego dalsze równieby nadaremne były jak pierwsze, straciwszy przed frontem naszym o 15 kroków pułkownika, dwóch oficerów i więcej 80 kozaków, spostrzegłszy przy tym za Rudą kolumną maszerującą z Wałów, poprzestał dalszego ataku, a zatrudniając się uprowadzeniem swoich zabitych i rannych, ku Psidonowi (Piduniowi) z resztą cofać się zaczął. Będąc osłabionym 23 zabitymi i 16 mocno rannymi, nie mogąc pozostałą małą liczbą żołnierza zabronić mu jego zamiaru, rozpocząłem z moim oddziałem powrót do Rudy (Małgi). Nie chcę zachwalać oddziału pod moją komendą będącego, bo rozumiem, że dosyć jawną jest dla niego zaletą, kiedy 2000 kozaków tak małej garstki ludzi pokonać nie mogły."
Źródło: http://www.wmfp.pl/malga
Druga – niemiecko rosyjska w 1914 roku-
„Po zajęciu Kanwez z meldunkiem o sytuacji w tej wsi do generała Schimdta von Knobelsdorfa w Małdze wysłano porucznika Kuhna. Po jego otrzymaniu von Knobelsdorff postanowił wysłać do Kanwez posiłki. Około godziny 6.20 z Małgi wyruszył pułkownik Brunneman z 3. batalionem 21. pułku piechoty, dowodzonym przez majora Wagnera i baterią artylerii polnej. Ale już przed Piecem grupa ta natknęła się na silny oddział Rosjan. Niemcy ostrzelali go z dział i karabinów a następnie ruszyli do ataku. Wygrali całą potyczkę. Do niewoli wzięli 800 jeńców, między innymi jednego generała i 3 pułkowników. Zdobyli także 16 dział. W walce zginęło 16 Niemców i 166 Rosjan. Przez kilka lat polegli żołnierze leżeli w pojedynczych grobach, tam gdzie zginęli. W 1919 roku ich ciała przeniesiono na tworzony cmentarz wojenny, znajdujący się przy drodze z Małgi, tuż przed Piecem."
Źródło:
http://chomikuj.pl/Grzegorz15/Exploracja+-+Historia+Przygoda+Pasja/Poszukiwania+Tannenberg/Malga+-+Ma*c5*82ga-+Ruda
Bibliografia:
http://nidzica.wm.pl/33746,Malga-wies-ktorej-juz-nie-ma.html – stan na dzień 25.04.2011
http://nidzica.wm.pl/33746,Malga-wies-ktorej-juz-nie-ma.html - stan na dzień 25.04.2011
http://www.wmfp.pl/malga - stan na dzień 25.04.2011
Adresy i namiary